Osobliwości znad Renu i Skaldy

Woda i religia — elementy, które wpłynęły nie tylko na ukształtowanie się struktury materialnej Holandii, ale i na psychikę oraz mentalność jej mieszkańców — spełniły w gruncie rzeczy rolę podwójną: zjednoczyły i podzieliły społeczeństwo.
Ta sama woda, która spoiła Holandię w jedną całość gospodarczą i kulturową, doprowadziła do izolacji północy i południa, wysp od reszty kraju, a nawet jednej wsi od drugiej, chociaż obie leżą nad jednym kanałem bądź rzeką. Stąd utrzymująca się do dziś w tym niewielkim kraju różnorodność dialektów, akcentów, zwyczajów i strojów regionalnych. Utrwaloną tradycyjnie granicą podziału na protestancką i katolicką Holandię jest równoleżnikowo biegnąca linia przez miejscowości Moerdijk nad Hollandschdiep, gdzie łączą się nurty Renu i Mozy. Protestanccy Holendrzy „powyżej Moerdijk" są poważni, zamknięci w sobie, traktujący wszystko serio i wszystko lepiej wiedzący od katolickich Holendrów „poniżej Moerdijk", którzy znów są jowialni, otwarci, skłonni do zabawy i uciechy znajdującej ujście w festiwalach, procesjach i tym podobnych widowiskach.
Podobnie jak woda, religia utrwaliła istniejące do dziś podziały na wyznaniową prasę i radio, partie polityczne i związki zawodowe, szkolnictwo i kluby sportowe, sklepy i magazyny, szpitale i domy opieki nad starcami, a nawet na katolickie i protestanckie związki hodowców rasowego bydła! Na innym palcu noszą protestanci i katolicy ślubne obrączki, chociaż istnieje powiedzenie, iż „w Holandii katolicy też są kalwińscy"! I jednych wszak, i drugich, łączy wspólna, toczona przez stulecia walka z wodą, zamiłowanie do pracy, poszanowanie prawa, tolerancyjność wobec bliźnich, skłonność do zrzeszania się i działalności społecznej, no i obsesyjna wręcz troska o czystość i porządek, z czym ostatnimi czasy koliduje „absolutna wolność" sposobu bycia, która sankcjonuje nonszalancję, a więc i niedbalstwo tudzież zaśmiecanie tej sterylnie czystej Holandii.
Inną, również wspólną cechą Holendrów jest tradycyjne domatorstwo. Kalwin przykazał, by uczciwy Holender nie separował się od świata zewnętrznego. Stąd te wielkie szyby pozbawione jakichkolwiek zasłon oraz możliwość podglądania życia rodzinnego po południu i wieczorami. Ponieważ ponad 70% Holendrów posiada własne domki, a przy każdym z nich widać zadbany ogródek pełen kwiatów, na których punkcie pozbawieni, wydawałoby się, cech romantyzmu Holendrzy mają bzika, sprawiło, iż ten pochmurny z natury swej kraj jest największym ogrodem kwiatowym Europy.
Pragmatyzm postępowania Holendrów uformował ich sposób bycia, który we wzajemnych kontaktach ma na względzie oszczędność czasu. Słowem załatwiajmy sprawę i żegnajmy się, chociaż z drugiej strony nikt się tu do niczego nie śpieszy, zwłaszcza w sklepach w czasie zakupów. Pochodną tych cech jest punktualność. Stosunki międzyludzkie cechuje nadto rzeczowość i dosłowność traktowania wypowiedzi oraz rezerwa przy pierwszym zwłaszcza spotkaniu. W ten sposób Holender unika narzucania się nie tylko obcym, ale i swoim. Dopiero przy następnym spotkaniu okaże się, że Holendrzy są rozmowni, miewają poczucie humoru, a nade wszystko są uczynni. Dlatego wielu obcokrajowców, znających holenderski, woli posługiwać się powszechnie znanym tu angielskim, w mniejszym stopniu niemieckim czy francuskim, by korzystać z niepisanych przywilejów należnych przybyszom.
Warto wszak wiedzieć, będąc tym przybyszem, iż takie zwroty, jak dank u wel — dziękuję, czy als 'tu blief — proszę bardzo, są w powszechnym użyciu, zaś unika się na ogół słów ja — tak i nee — nie bez dodawania mijnheer — proszę pana, mevrouw — proszę pani, bądź juffrouw — panno. Zwrot anglosaski how do you do ustępuje miejsca bliższemu nam goede morgen — dzień dobry lub goede avond — dobry wieczór. Nie zawadzi też orientować się, iż Holender, który zaproponuje wspólne pójście na lunch, zapłaci tylko za siebie. Taki zwyczaj, chyba że powie wyraźnie: jest pan moim gościem. Wówczas należy zdobyć się na rewanż. Dobrze widziany jest zawsze bukiet kwiatów dla pani domu przy pierwszej wizycie.
W sumie Holandia — to nie tylko .kwiaty, krowy, sery, wiatraki, rowery, drewniane obuwie i nostalgicznie płaski krajobraz depresji; to również kraj pielęgnowanych od stuleci cnót mieszczańskich, wygodnego i spokojnego życia oraz poszanowania i tolerancji wobec bliźniego, który spotyka się tutaj zrazu z maskowaną chłodem rezerwą, jednakże może liczyć na życzliwość i na pewno — holenderską gościnność.

Nasze Serwisy

  • www.WycieczkaNaWegry.pl
  • www.Moja-Hiszpania.pl

Nasi Partnerzy